sobota, 14 czerwca 2014

Patriarchat (patriarchalizm)

Być może czytając moje wcześniejsze wpisy, pukałeś się w czoło i myślałeś: " Facet gada tutaj o jakiejś dżenderyzacji, ale co to jest, skąd się wzięło?". Czas zatem przejść do konkretów.
"Filozofia gender" została zapoczątkowana przez feministki drugiej fali, które jako głównego winowajcę nierówności pomiędzy kobietami i mężczyznami wskazywały patriarchat (patriarchalizm). Aby przybliżyć te pojęcia posłużę się kilku cytatami z Wikipedii.
Koncepcja patriarchatu według Sylvii Walby ukazuje męską dominację w różnych sferach: płatnej pracy, podziału prac domowych, seksualności, państwa i innych instytucji społeczeństwa obywatelskiego, głównie związanego z kulturą i męską przemocą.
Paniom "filozofkom" pomyliły się pojęcia, bo to, o czym mówi pani Walby jest właśnie efektem wyniszczenia struktury patriarchalnej. Wobec tego co to jest patriarchalizm?
Patriarchalizm - pojęcie socjologiczne oznaczające dominację w stosunkach rodzinnych i społecznych mężczyzny, będącego głową rodziny.
Najważniejszymi założeniami patriarchalizmu społecznego są:
  • rozróżnienie pozycji kobiet, dzieci i nieżonatych mężczyzn, od pozycji ojca rodziny, pod którego są oni opieką,
  • uprzywilejowanie społeczne dorosłego mężczyzny, który jest głową rodziny (nie musi to oznaczać niższego statusu kobiety, oznacza jednak, że to mężczyzna reprezentuje dom oraz może reprezentować lokalną społeczność),
  • obowiązek zapewnienia środków materialnych i bezpieczeństwa najbliższym krewnym, spoczywający na głowie rodziny. 

    Współcześnie

    Współcześnie wiele systemów społecznych opartych na ustroju plemiennym czy rodowym charakteryzuje się patriarchalną pozycją mężczyzny w rodzinie. Rola męża i ojca rodziny nie daje mu możliwości rozporządzania jej członkami jak rzeczami (tak było np. w czasach wczesnego Cesarstwa Rzymskiego), jednak zdecydowanie uprzywilejowuje go, jako głowę rodziny, w stosunkach społecznych, a niekiedy i prawnych.                                                         Wczytując się w te definicje można skupić się na dominacji mężczyzn,  czy niższym statusie społecznym kobiet, ale można zwrócić uwagę na to, że mężczyzna jako ojciec opiekuje się rodziną, dba o jej bezpieczeństwo i zapewnia środki materialne do spokojnego funkcjonowania wszystkich jej członków w społeczeństwie. Do tego dodałbym jeszcze sprawę podstawową, czyli dbałość o przekazanie wartości - inaczej mówiąc - wychowanie. Reasumując, patriarchat nazwałbym odpowiedzialnością ojca za swoich bliskich - żonę i dzieci. Na tym polega "uprzywilejowanie społeczne" głowy rodziny. I to jest sprawiedliwy podział ról, gdzie żona podejmuje trud rodzicielstwa, a mąż czuwa nad bezpieczeństwem swoich bliskich. Tak, jak niemożliwe jest, żeby mężczyzna urodził dziecko, tak przerzucenie odpowiedzialności za trudy codziennego życia na kobietę jest dla niej mocno krzywdzące. Z takim dziwactwem mamy do czynienia dzisiaj, a genderowcy próbują nas przekonać, że to jest norma. Mało tego, ponieważ sami zabrnęli jeszcze dalej, chcą się tym z nami "dzielić". 

czwartek, 12 czerwca 2014

Szczyt dżenderyzacji?

Jeżeli Twoja Ewa ogląda seriale, to "wie", że każdy facet zdradza żonę. Koleżanki utwierdzają ją w tym przekonaniu, więc, chcąc nie chcąc, "musi" Cię podejrzewać i kontrolować. Nie ma innego wyjścia. Jednocześnie usilnie dąży do podniesienia standardu życiowego, za co oczywiście odpowiedzialny jesteś Ty. Z czasem masz dość jej podejrzeń i tej gonitwy za pieniędzmi i zaczyna Cię kusić, żeby zrealizować to, czego żona sobie życzy. Znajdujesz sobie kochankę. Można powiedzieć, że to taka samospełniająca się przepowiednia. Kiedy ta wiadomość dociera do koleżanek Twojej Ewy, "współczują" jej i, oczywiście, stwierdzają po kolei: "A nie mówiłam?!". No i, równie oczywiście, dziwią się: "Jak on mógł zdradzić taką atrakcyjną kobietę?!". Wtedy związek zaczyna się sypać i przychodzi opamiętanie, ale zazwyczaj jest już za późno. Jest jeszcze drugi scenariusz. Sprawa nie wychodzi na jaw i lawirujesz pomiędzy jedną a drugą. Zarówno w jednym, jak i w drugim przypadku, lepiej by Ci było przystawić sobie pistolet do skroni i pociągnąć za spust. Z jedną nie mogłeś wytrzymać, a trzeba Ci pomnożyć to razy dwa?!
Są to, oczywiście, rozważania czysto teoretyczne, ale gdyby Ci się Adamie coś podobnego przytrafiło, znaczyłoby to, że i Ty i Twoja żona jesteście mocno zdżenderyzowani. Czy można coś z tym zrobić?
Adam Dżendermen