"Filozofia gender" została zapoczątkowana przez feministki drugiej fali, które jako głównego winowajcę nierówności pomiędzy kobietami i mężczyznami wskazywały patriarchat (patriarchalizm). Aby przybliżyć te pojęcia posłużę się kilku cytatami z Wikipedii.
Koncepcja patriarchatu według Sylvii Walby ukazuje męską dominację w różnych sferach: płatnej pracy, podziału prac domowych, seksualności, państwa i innych instytucji społeczeństwa obywatelskiego, głównie związanego z kulturą i męską przemocą.
Paniom "filozofkom" pomyliły się pojęcia, bo to, o czym mówi pani Walby jest właśnie efektem wyniszczenia struktury patriarchalnej. Wobec tego co to jest patriarchalizm?
Patriarchalizm - pojęcie socjologiczne oznaczające dominację w stosunkach rodzinnych i społecznych mężczyzny, będącego głową rodziny.
Najważniejszymi założeniami patriarchalizmu społecznego są:
- rozróżnienie pozycji kobiet, dzieci i nieżonatych mężczyzn, od pozycji ojca rodziny, pod którego są oni opieką,
- uprzywilejowanie społeczne dorosłego mężczyzny, który jest głową rodziny (nie musi to oznaczać niższego statusu kobiety, oznacza jednak, że to mężczyzna reprezentuje dom oraz może reprezentować lokalną społeczność),
- obowiązek zapewnienia środków materialnych i bezpieczeństwa najbliższym krewnym, spoczywający na głowie rodziny.
Współcześnie
Współcześnie wiele systemów społecznych opartych na ustroju plemiennym czy rodowym charakteryzuje się patriarchalną pozycją mężczyzny w rodzinie. Rola męża i ojca rodziny nie daje mu możliwości rozporządzania jej członkami jak rzeczami (tak było np. w czasach wczesnego Cesarstwa Rzymskiego), jednak zdecydowanie uprzywilejowuje go, jako głowę rodziny, w stosunkach społecznych, a niekiedy i prawnych. Wczytując się w te definicje można skupić się na dominacji mężczyzn, czy niższym statusie społecznym kobiet, ale można zwrócić uwagę na to, że mężczyzna jako ojciec opiekuje się rodziną, dba o jej bezpieczeństwo i zapewnia środki materialne do spokojnego funkcjonowania wszystkich jej członków w społeczeństwie. Do tego dodałbym jeszcze sprawę podstawową, czyli dbałość o przekazanie wartości - inaczej mówiąc - wychowanie. Reasumując, patriarchat nazwałbym odpowiedzialnością ojca za swoich bliskich - żonę i dzieci. Na tym polega "uprzywilejowanie społeczne" głowy rodziny. I to jest sprawiedliwy podział ról, gdzie żona podejmuje trud rodzicielstwa, a mąż czuwa nad bezpieczeństwem swoich bliskich. Tak, jak niemożliwe jest, żeby mężczyzna urodził dziecko, tak przerzucenie odpowiedzialności za trudy codziennego życia na kobietę jest dla niej mocno krzywdzące. Z takim dziwactwem mamy do czynienia dzisiaj, a genderowcy próbują nas przekonać, że to jest norma. Mało tego, ponieważ sami zabrnęli jeszcze dalej, chcą się tym z nami "dzielić".