Wyobraź sobie, że masz 70 lat, siedzisz sobie na
werandzie swojego domu w wygodnym fotelu. Obok Ciebie jest ta, z którą
spędziłeś całe życie. Trzymacie się za ręce, sączycie powolutku wino,
rozmawiacie i budzą się wspomnienia. Nie wracacie do kiepskich chwil, bo to nie
ma najmniejszego sensu. Za to sytuacje, które zbliżały was do siebie, powodują
miłe wrażenie.
A teraz wyobraź sobie, że w pewnym momencie swojego
życia decydujesz się zamienić swoją żonę na inny (na pewno nie lepszy) model.
Czy nie wydaje Ci się, że okradłeś siebie i swoją kobietę z czegoś najpiękniejszego?
Jeśli masz wątpliwości, weź do ręki album ze zdjęciami i spędź z nim kilka
chwil. Jeżeli w dniu ślubu połączyła was prawdziwa miłość, to zabić ją można
(dzisiaj) bardzo łatwo, tylko jaki to ma sens? Nie lepiej wspólnie to piękno przywrócić?
Pójście na łatwiznę – jak sama nazwa wskazuje – nie wymaga wysiłku. A prawdziwą
wartość ma tylko to, co sobie wywalczymy. Czy nie na tym polega męskość?
Niestety, tak łatwo dajemy ją sobie odebrać…
Na pewno nie doczekasz tych pięknych chwil, jeżeli
zignorujesz zjawisko (mówię zjawisko, bo ludzie, którzy za tym stoją, to
zazwyczaj marionetki lub ignoranci) gender, bo prędzej czy później dasz się
zepchnąć na manowce życia i staniesz się tylko konsumentem. Twoje dzieci też. Propagatorzy tej
ideologii dużo mówią o jej naukowości. Jeśli przyglądniesz się dokładniej tej
teorii, to zauważysz, że ci, którzy bronią ideologii gender, to sami doktorzy i
profesorzy. I na tym kończy się naukowość gender. Jak to wygląda w
rzeczywistości? Demaskuje to norweski komik w filmiku: Rebelya.TV:
Gender Equality Paradox. Ja tylko powiem, że po tej publikacji norweski
rząd wycofał się z finansowania tzw. Gender
studies.