sobota, 5 lipca 2014

Polska dżenderyzacja I

Dla mężczyzny nie ma nic gorszego jak bezradność i bezczynność. Przez ponad cztery dekady zaaplikowano nam wyjałowienie z wszelkich, pozostałych jeszcze cnót męskości. Ale, zauważ Adamie, kto to zrobił! Nasi, niestety, rodacy. O ile Hitler i Stalin zaatakowali Polskę, bo dążyli, do rozszerzenia swego imperium, to jakimi pobudkami kierowali się nasi "bracia towarzysze"? Kto nimi pokierował? Wiadomo kto, ale wiadomo też, że wcześniej przygotowali sobie pod to świetnie grunt. Nie było wtedy w Polsce już prawdziwych mężczyzn, a tych, którzy jeszcze zostali, wsadzano do więzień albo, w imię idei socjalizmu, mordowano. Kto to robił? Oczywiście nasi rodacy, przede wszystkim towarzysze z SB. Robili to, oczywiście, z pobudek patriotycznych, bo jakże by inaczej. Przy pełnym wsparciu sojuszników. Dzięki temu naszym ojcom i dziadkom "łatwiej było zrozumieć", że nie warto się wychylać. Tak oto byliśmy kształtowani aż do czasu odzyskania wolności. Gdyby ktoś nie pamiętał, było to w 1989 roku. Ktoś jednak tego dokonał. Wtedy wydawało mi się, że byli to mężczyźni. Tzn. wtedy pewnie było ich trochę, odrodzili się na czas buntu. Ale potem... Jak to u nas, w Polsce. Trzeba było wszystko spieprzyć. Dlaczego?

piątek, 4 lipca 2014

Początek dżenderyzacji

Uzupełniając poprzednią myśl, chciałbym Ci Adamie uświadomić, że 1918 rok to przełom w dziedzinie równości. Wcześniej nasze panie pozbawione były praw do współdecydowania o tym, jaki kształt będzie miała gospodarka czy rodzina. Dzisiaj traktujemy to jak pewnik, bo każda kobieta ma dostęp do wszelkich instytucji, jeśli tylko tego chce. Wtedy nie było to takie oczywiste.
Niestety, niedługo nacieszyliśmy się tą nowością, a przede wszystkim wolnością, bo najpierw nadszedł ze Stanów Zjednoczonych kryzys 1929 roku, a później nastała II wojna światowa. Po tym jak kryzys osłabił naszą gospodarkę, do roboty wzięli się hitlerowcy i stalinowcy. Oprócz regularnych czystek w lagrach i "uszlachetniającej" pracy w łagrach dobrali się do męskiej części naszej inteligencji. Czy to był przypadek? Oczywiście, że nie! Prawdziwy mężczyzna (dżentelmen) nie będzie się przyglądał jak mu wyniszczają naród, tym bardziej człowiek inteligentny. Dlatego naczelni dyktatorzy XX wieku musieli pozbyć się naszych ojców, dziadków, pradziadków. Dlaczego tak szybko i łatwo o tym zapomnieliśmy? Może dlatego, że właśnie wtedy zaczął się proces dżenderyzacji.

środa, 2 lipca 2014

Fundament, czyli dżentelmen





Nie da się omówić mechanizmu utraty męskości bez zahaczenia o feminizm, bo gender wyrasta z tego  właśnie ruchu. Należy jednak rozgraniczyć dwa jego nurty tzw. feminizm pierwszej i drugiej fali. Aby mój wywód miał sens będę opisywał problem chronologicznie. Przy czym feminizm pierwszej fali połączę ze zjawiskiem dżenderyzmu, a drugiej ze współczesną ideologią gender. Jeśli to nie brzmi zbyt czytelnie, to z czasem się wyjaśni. Działania sufrażystek szły we właściwym kierunku, ponieważ dzięki nim została zlikwidowana nierówność społeczna.

Kiedy w II dekadzie XX wieku polski parlament przyznawał kobietom prawa wyborcze, był jednym z pierwszych, które zdecydowały się na taki krok. To niewątpliwy sukces feministek pierwszej fali. Wspomnę jednak, że nic by z tego nie było, gdyby nie mężczyźni, którzy to prawo uchwalali. Uznali tę niesprawiedliwość społeczną i nie bali się dzielić władzą z paniami. Nie widzieli też żadnego zagrożenia w dostępie płci pięknej do edukacji. Dlaczego? Może dlatego, że byli dżentelmenami? Jest to pewne uproszczenie, ale oddaje sedno sprawy. Przekładając na język współczesny - po prostu szanowali swoje panie. Mieli zasady, honor i nimi się kierowali. To jest kierunek, o którym mówiłem na początku. Gdyby dzisiaj rządzili nami tacy ludzie, nie musielibyśmy narzekać na brak pieniędzy, a nasze dzieci nie musiałyby uciekać za granicę. 



 

wtorek, 1 lipca 2014

Iluzja gender

W swoim ostatnim wpisie pominąłem wpływ reklam na poglądy naszych pań. Twoja Ewa daje sobie wmówić, że jeśli nie kupi takiego czy innego kosmetyku albo nie zrobi jakiegoś zabiegu, to przestanie Ci się podobać. Owszem, to że dba o siebie jest nawet miłe dla oka, ale nie tak ważne jak jej wnętrze. To przecież jej urok osobisty ujął Cię kiedyś i pociąga do dziś, nie tylko jej piękno zewnętrzne. Ile warte są związki oparte tylko na, coraz sztuczniejszym zresztą, wyglądzie, donoszą nam na co dzień media. Ty i ja, Twoja Ewa i moja, jesteśmy coraz bardziej wkręcani w tę ułudę życia. Uleganie przyjemnościom łatwiejsze jest od tego, by być odpowiedzialnym, dlatego zbyt często idziemy na łatwiznę. Innym razem ulegamy iluzji niedocenienia, którą egoizm rozbudza w nas do granic możliwości. To jest pułapka, w której  czuję się źle i dlatego zrobię wszystko, żeby się z niej wyzwolić. Ponieważ wiem, jak to zrobić, spróbuję podzielić się tym z Tobą . Widzę już, że będzie to długi proces, ale to mnie nie zniechęca. Bo nie jest łatwo żyć ze świadomością, że jesteś osamotniony.
Moim celem jest przekonać Cię, żebyś włączył się do działania. Ja mam pomysł, Ty masz pomysł - razem możemy wszystko. Ponieważ domyślam się, że proces naszej dżenderyzacji może być dla Ciebie niezrozumiały, postaram się go przedstawić najczytelniej jak potrafię.
Adam Dżendermen