piątek, 25 lipca 2014

Trzeci powód

Czas na wyjaśnienie dwóch niedomówień. Mówiłem wcześniej o dwóch warunkach stabilizacji finansowej: rozwój pasji (w tym jest też podjęcie decyzji) oraz brak zachłanności. Z moich doświadczeń wynika, że jest jeszcze trzeci – najważniejszy. Sam sobie nie poradzisz. W moim życiu zmiany zaczęły być widoczne dopiero wtedy, gdy zagościł w nim Bóg. Bo prawda jest taka, że kryzys męskości wiąże się bezpośrednio z kryzysem wiary. To właśnie dlatego genderowcy tak opluwają Kościół i manipulują informacjami, bo wiedzą, że zdrowy mężczyzna w Kościele to zdrowe zasady, a tak ukształtowany człowiek nie będzie dobrym konsumentem.
I drugie. Historia o trzech studentach to parafraza fragmentu książki Anselma Gruna pt. „Niebo zaczyna się w Tobie”. Powiedziałem tam o potrzebie wyciszenia, ale to nie wszystko. Pozostaje pytanie: Dlaczego dwóm studentom, o których tam jest mowa, nie udało się ? Czy jest coś złego w tym, że chcemy pomagać innym? Absolutnie nie. Tutaj posłużę się cytatem.
Chodzi tu raczej o niebezpieczeństwo, które może tkwić w chęci niesienia pomocy. Sądzimy bowiem, że moglibyśmy pomóc całemu światu. Za tą chęcią często jednak kryje się poczucie własnej wszechmocy.

Ta Mądrość Ojców Pustyni pokazuje podstawowy błąd, jaki dzisiaj popełniamy. Wydaje nam się, że sami cokolwiek możemy, a o Bogu przypominamy sobie dopiero wtedy, kiedy mamy do niego jakiś interes. Pomyśl, Adamie, co sądzisz o ludziach, którzy pojawiają się u Ciebie tylko wtedy, gdy mają do Ciebie jakiś biznes? No właśnie… Bierze się to m. in. stąd, że przyjęliśmy zafałszowane pojęcia miłości i wiary. Nie da się pomóc innym, jeśli najpierw nie pomożemy sobie, tzn. pozwolimy, żeby Bóg nam pomógł. A żeby tak się stało, trzeba nawiązać z Nim relację. W moim przypadku było tak, że znalazłem czas na to, żeby w ciszy i spokoju pobyć z Bogiem sam na sam. Trochę jednak trwało, zanim dotarło do mnie, że zaczyna On działać w moim życiu.

Przepis na mężczyznę

Na jednym z portali internetowych zamieszczony został „przepis na mężczyznę z klasą”. Podstawowym kryterium jest uznanie w kręgach towarzyskich i zawodowych. Wystarczy, że będziesz się należycie zachowywał i miał nienaganny strój (musisz wiedzieć, gdzie, kiedy i jak się ubrać) i gotowe, będziesz mógł zjednywać sobie przyjaciół. Brakuje mi tu tylko tego, że powinieneś też mówić tylko to, czego od ciebie oczekują, a miłość wzajemna będzie dozgonna. Czy nie kojarzy Ci się to z czymś, co już przerabialiśmy? Oczywiście że strój i zachowanie mają ogromne znaczenie, ale nie dlatego, żeby zdobyć czyjeś uznanie, tylko aby godnie reprezentować rodzinę czy jakąś grupę społeczną na zewnątrz. Druga rzecz to umiejętność obrony swoich przekonań. W atmosferze kulturalnej konwersacji, z otwartością na kompromis, dzięki której można zbudować coś sensownego, ale nie za wszelką cenę. Żeby mówić o mężczyźnie z klasą, należałoby zastosować warunki laboratoryjne. Tzn. ustalić kim jest mężczyzna, a później zastanowić się, ile go pozostało we współczesnym świecie. Bo jeżeli zestawimy nawet najpełniejsze zasady savoir vivre’u z dzisiejszym produktem mężczyzno podobnym, to one nie mają szans zadziałać. Tutaj zachodzi jeszcze jedno przekłamanie. Przepis na mężczyznę z klasą zakłada istnienie doskonałości. Zatem jeśli raz się z tego układu wyłamiesz (co jest nieuniknione), automatycznie się z niego wykluczasz. Absurd.

Adam Dżendermen

Decyzja

Tutaj należy Ci się, Adamie, małe wyjaśnienie. Chowam się pod pseudonimem Adam Dżendermen, więc możesz odnieść wrażenie, że dlatego zachowuję się tak, jakbym pozjadał wszystkie rozumy. Nie o to jednak chodzi, o czym przekonasz się, czytając moje kolejne wpisy. Na początek powiem Ci ogólnie w czym rzecz. Przyjąłem do wiadomości, że wiele w swoim życiu spartoliłem i podjąłem DECYZJĘ, że to naprawię (oczywiście tyle, ile jest jeszcze możliwe, bo są rzeczy, których nie da się odwrócić). Od tej pory podjąłem kilka kroków, żeby przywrócić właściwy kształt rodzinie, ale do ideału jest jeszcze bardzo daleko. Do tego samego zachęcam też Ciebie. Powiem tak, jeżeli nie podejmiesz świadomie takiej decyzji, masz niewielkie szanse stanąć na nogach. Natomiast podjęcie walki o swoją rodzinę to sprawa bardzo trudna, ale godna miana prawdziwego mężczyzny. Bo to jest największe i zarazem najpiękniejsze wyzwanie, z jakim każdy Adam powinien się zmierzyć. Tylko wtedy, gdy je podejmiesz, masz szansę chodzić z podniesionym czołem. Bo to nieprawda, że świat musi się staczać w dół. To znaczy świat może, ale nie mój. Jak będzie z Tobą – Twój wybór. 

Pasja

Zadbanie o bezpieczeństwo finansowe rodziny to Twój podstawowy obowiązek. Ale żeby tak się stało, musisz odnaleźć swoją pasję. Jeżeli ją odnajdziesz (co wcale nie jest takie łatwe), to  potrzebujesz czasu, żeby ją rozwinąć, a dopiero potem możesz liczyć na sensowny dochód. Nie obejdzie się też pewnie bez inwestycji. Nie będzie to łatwe, bo największym absurdem dzisiejszego świata jest to, że wszystko musi się dziać natychmiast. Nie zalecam też zbyt szybkiej rezygnacji z pracy, którą wykonujesz teraz. Możesz to zrobić, ale tylko wtedy, gdy będziesz miał coś w zamian. Może się też okazać, że nie znajdziesz w domu zrozumienia i rozwojem swoich zainteresowań będziesz musiał zająć się sam. Jest to dużo dłuższa droga, ale jeśli dżenderyzacja Twojej żony przekroczyła punkt krytyczny, to możesz mieć problem z przekonaniem jej do współpracy. Tutaj opowiem Ci, Adamie, pewną historię.
Było sobie trzech zaprzyjaźnionych studentów. Każdy z nich chciał zrobić coś dobrego. Pierwszy chciał pogodzić wszystkich skłóconych, drugi – nieść pomoc chorym, a trzeci udał się na pustynię, aby oddać się medytacji. Zadania pierwszego i drugiego okazały się niemożliwe do zrealizowania, więc przyszli do tego ostatniego, pytając go, dlaczego tak się dzieje. Ten wlał do naczynia wodę i kazał im się w niej przeglądnąć. Woda była mętna i niespokojna, więc było to niemożliwe. Po chwili jednak jej powierzchnia uspokoiła się tak, że można było się w niej przeglądnąć. Gdy jego towarzysze to zrobili, mieszkaniec pustyni wyjaśnił im, o co chodzi. Wśród ludzi jest dużo niepokoju i zamętu, dlatego w takich warunkach  nie odnajdziesz tego, co wartościowe. Natomiast ten, kto przebywa w ciszy, ma szansę na zweryfikowanie błędów i odnalezienie swojej pasji.
Nie jest to koniec tej historii, ale na poszerzenie puenty przyjdzie jeszcze czas. Teraz chciałbym Ci tylko uświadomić, że swojej pasji nie odnajdziesz w zgiełku. Musisz poszukać jakiejś swojej pustelni – miejsca, w którym czujesz się dobrze, gdzie możesz być zrelaksowany. Tylko w takich warunkach masz szansę odnaleźć siebie, a później pasję (pasje), którą będziesz mógł rozwijać. Dopiero za tym pójdą pieniądze. Jeżeli jednak pieniądze będą celem nadrzędnym, nigdy nad nimi nie zapanujesz.


wtorek, 22 lipca 2014

Ojciec biedny czy bogaty?



Dlaczego dzisiaj dziewczyny szukają bogatych facetów i wiążą się z nimi? Bo wydaje im się, że mogą przy nich kwitnąć i być piękne. Tzn. będą mogły pozwolić sobie na wszystko, co rynek im oferuje. Ciuchy, kosmetyki, środki farmakologiczne, operacje plastyczne. Szczególnie te ostatnie są niebezpieczne, bo można by je nazwać samookaleczeniem (dokładnie jest to okaleczanie za przyzwoleniem pacjentki). Jak by na to nie patrzeć takie postępowanie jest pójściem na łatwiznę. Bo zamiast poszukać mężczyzny, pobudzić go do poznania pasji i błyszczeć przy nim swym naturalnym pięknem, pakują się w pułapkę. Nie zdają sobie pewnie sprawy, że dostarczyciela pieniędzy nie da się pokochać. Dlaczego o tym piszę? Bo jeśli jesteś ojcem córki, będziesz mógł jej o tym powiedzieć. Ale pamiętaj o zasadach skutecznego przekazu. Nie uwierzy Ci, jeśli nie będziesz miał u niej autorytetu.
Żeby nie było niedomówień, slogan: „Tatuś biedny, ale uczciwy” sprawdzić się może tylko w przypadku rodzin wielodzietnych. Bo dzieci potrzebują ojca, a on nie zawsze może znaleźć taką pracę, która pozwalałaby mu na to, aby móc być ze swoimi pociechami wystarczająco długo. Nie jest prawdziwe też kolejne powiedzenie, że facet ma wybudować dom, spłodzić syna i posadzić drzewo. I co, usiąść w fotelu i stać się operatorem pilota? Bzdura! Najpierw zapytam jeszcze: czy córka jest gorszym gatunkiem człowieka? Zatem reasumując, powinnością prawdziwego mężczyzny jest zbudować DOM. Oczywiście nie chodzi tu tylko o budynek, który jest rzeczą umowną (bo dlaczego ktoś, kto dobrze czuje się w bloku, miałby na siłę budować willę?). W tym domu powinien zadbać o swoją wybrankę, a dopełnieniem wszystkiego są wspaniałe dzieciątka. Ale to jest początek drogi, bo dopiero tutaj zaczyna się prawdziwe życie. Powinnością męża i ojca jest czuwanie nad bezpieczeństwem rodziny, ale przede wszystkim jej budowanie. I teraz, Adamie, najważniejsze. To, jakich wyborów dokonują Twoje dzieci, jest wprost proporcjonalne do tego, jakie masz z nimi relacje i jakie wartości w nich zaszczepiłeś. Jeśli coś ci nie wyszło, najwyższy czas, aby to zmienić. Już słyszę jak się bronisz: „Tego się nie da pogodzić, muszę zarabiać pieniądze i na wychowanie nie mam czasu.” Można i tak, tylko później nie dziw się, że Twoje dziecko ćpa, robi sobie tatuaże, nosi kolczyki w nosie, czy w jakikolwiek inny - równie rozpaczliwy - sposób próbuje zwrócić na siebie Twoją uwagę. Taka wymówka byłaby z Twojej strony, pójściem na łatwiznę. Bo pieniądze nie stanowią problemu tylko wtedy, gdy jest ich wystarczająco. Ani za dużo, ani za mało. A może tak się stać pod dwoma warunkami. Jeśli odnajdziesz swoją pasję i będziesz ją rozwijał i kiedy pozbędziesz się zachłanności. Jest jeszcze jeden, ale o tym powiem później.