Czas na wyjaśnienie dwóch niedomówień. Mówiłem
wcześniej o dwóch warunkach stabilizacji finansowej: rozwój pasji (w tym jest
też podjęcie decyzji) oraz brak zachłanności. Z moich doświadczeń wynika, że
jest jeszcze trzeci – najważniejszy. Sam sobie nie poradzisz. W moim życiu
zmiany zaczęły być widoczne dopiero wtedy, gdy zagościł w nim Bóg. Bo prawda
jest taka, że kryzys męskości wiąże się bezpośrednio z kryzysem wiary. To
właśnie dlatego genderowcy tak opluwają Kościół i manipulują informacjami, bo
wiedzą, że zdrowy mężczyzna w Kościele to zdrowe zasady, a tak ukształtowany
człowiek nie będzie dobrym konsumentem.
I drugie. Historia o trzech studentach to parafraza
fragmentu książki Anselma Gruna pt. „Niebo zaczyna się w Tobie”. Powiedziałem
tam o potrzebie wyciszenia, ale to nie wszystko. Pozostaje pytanie: Dlaczego
dwóm studentom, o których tam jest mowa, nie udało się ? Czy jest coś złego w
tym, że chcemy pomagać innym? Absolutnie nie. Tutaj posłużę się cytatem.
Chodzi
tu raczej o niebezpieczeństwo, które może tkwić w chęci niesienia pomocy.
Sądzimy bowiem, że moglibyśmy pomóc całemu światu. Za tą chęcią często jednak
kryje się poczucie własnej wszechmocy.
Ta Mądrość
Ojców Pustyni pokazuje podstawowy błąd, jaki dzisiaj popełniamy. Wydaje nam
się, że sami cokolwiek możemy, a o Bogu przypominamy sobie dopiero wtedy, kiedy
mamy do niego jakiś interes. Pomyśl, Adamie, co sądzisz o ludziach, którzy
pojawiają się u Ciebie tylko wtedy, gdy mają do Ciebie jakiś biznes? No
właśnie… Bierze się to m. in. stąd, że przyjęliśmy zafałszowane pojęcia miłości
i wiary. Nie da się pomóc innym, jeśli najpierw nie pomożemy sobie, tzn.
pozwolimy, żeby Bóg nam pomógł. A żeby tak się stało, trzeba nawiązać z Nim
relację. W moim przypadku było tak, że znalazłem czas na to, żeby w ciszy i
spokoju pobyć z Bogiem sam na sam. Trochę jednak trwało, zanim dotarło do mnie,
że zaczyna On działać w moim życiu.