Genderowcy przypuścili frontalny atak na Kościół, bo
jest to jedyna ostoja wartości. Oni zdają sobie z tego sprawę, więc będą to
robić nadal (dopóki im na to pozwolimy). Pożałowania godne natomiast jest to,
że niektórzy członkowie Kościoła im w tym pomagają. Zwróć uwagę, Adamie, że
kryzys męskości idzie w parze z kryzysem Kościoła. Działa tutaj podobny
mechanizm, jak w przypadku krytykantów Polski. Ani jedno, ani drugie, to nie
jest żaden sztuczny twór, tylko społeczność – ludzie – Ty i ja! Przez wieki
popełniano w nim błędy, ale czy to znaczy, że Kościół jest zły lub jeszcze
ciekawiej – popełnia te błędy za nas? Bzdura, jest to wspaniała instytucja, czego
najlepszym dowodem jest fakt, że przetrwała tyle wieków. Ale, jak wspomniałem
wcześniej, jego elementami są ludzie, a ci już są omylni. To ich zachłanność,
interesowność, ignorancja czy zaniechanie są powodem ataków przeciwników Kościoła.
Być może ja czy Ty też stanęlibyśmy po ich stronie i pomstowali na naszą Matkę,
której tak wiele zawdzięczamy, gdybyśmy mieli w tym interes. Niestety,
niektórzy robią to „bezinteresownie”. To jest największe upokorzenie
współczesnego Kościoła. Nie chcę Cię martwić, Adamie, ale to Ty jesteś jednym z
podstawowych ogniw Kościoła. Jak mówi Fabian Błaszkiewicz, to przez Twój
pryzmat Ewa postrzega Najwyższego. Jesteś mocny – Bóg jest wielki, jesteś
mięczakiem – taki też jest Bóg. Bo podstawowym obowiązkiem każdego mężczyzny
jest być świadkiem Chrystusa… czy antyświadkiem?
środa, 30 lipca 2014
Jakość działania miarą sukcesu
Jesteś gotów, Adamie, żeby odsądzić mnie od czci i
wiary, bo popełniam herezję? Jeśli tak, to najprawdopodobniej krytykowanie jest
ostatnio tym, co Ci najlepiej wychodzi. Gratuluję i życzę dalszych sukcesów, w
myśl zasady: jakie działanie, taki sukces. Nie jestem samobójcą, który wszystko
wie najlepiej, ani tym bardziej zbawicielem. Wszystko, co dotyczy Boga, a o
czym pisałem dotąd i będę pisał później, oparte jest na słowach wielu
kaznodziejów, których nazwisk nie będę przywoływał, bo nie wiem, czy sobie tego
życzą. Natomiast nazwiska, które się tutaj pojawiają, podaję z obowiązku
bibliograficznego. Po pierwsze nie chcę być posądzony o plagiat, a przy okazji
jest to swego rodzaju reklama ich dzieł. Od jakiegoś czasu bardzo wnikliwie
wsłuchuję się też w to, co dociera do mnie z ambony i wyłapuję ciekawsze wątki.
Weryfikuję je później ze swymi doświadczeniami, a co wartościowsze staram się
wprowadzać w życie. Możesz mi wierzyć lub nie, ale dzięki temu zaczynam stawać
na nogi. To, o czym będę pisał dalej, jest oparte na moich doświadczeniach. Nie
wiem, czy zauważyłeś, ale jeśli poruszam jakiś temat, to negatywy służą mi
tylko do ukazania błędów, a zdecydowany akcent stawiam na pozytywy. Za tymi
drugimi tęskni każdy z nas, nawet jeśli się do tego nie przyznaje. Ale regułą
jest też to, że w życiu większości z nas dominują negatywy. Dlatego jest, jak
jest, a ci, którym to jest na rękę, utwierdzają nas w tym, że nie da się z
tym nic zrobić. Mnie się to nie podoba i będę próbował to zmienić. Z Tobą lub bez
Ciebie.
Adam Dżendermen
Subskrybuj:
Posty (Atom)