środa, 30 lipca 2014

Męskość a wiara

Genderowcy przypuścili frontalny atak na Kościół, bo jest to jedyna ostoja wartości. Oni zdają sobie z tego sprawę, więc będą to robić nadal (dopóki im na to pozwolimy). Pożałowania godne natomiast jest to, że niektórzy członkowie Kościoła im w tym pomagają. Zwróć uwagę, Adamie, że kryzys męskości idzie w parze z kryzysem Kościoła. Działa tutaj podobny mechanizm, jak w przypadku krytykantów Polski. Ani jedno, ani drugie, to nie jest żaden sztuczny twór, tylko społeczność – ludzie – Ty i ja! Przez wieki popełniano w nim błędy, ale czy to znaczy, że Kościół jest zły lub jeszcze ciekawiej – popełnia te błędy za nas? Bzdura, jest to wspaniała instytucja, czego najlepszym dowodem jest fakt, że przetrwała tyle wieków. Ale, jak wspomniałem wcześniej, jego elementami są ludzie, a ci już są omylni. To ich zachłanność, interesowność, ignorancja czy zaniechanie są powodem ataków przeciwników Kościoła. Być może ja czy Ty też stanęlibyśmy po ich stronie i pomstowali na naszą Matkę, której tak wiele zawdzięczamy, gdybyśmy mieli w tym interes. Niestety, niektórzy robią to „bezinteresownie”. To jest największe upokorzenie współczesnego Kościoła. Nie chcę Cię martwić, Adamie, ale to Ty jesteś jednym z podstawowych ogniw Kościoła. Jak mówi Fabian Błaszkiewicz, to przez Twój pryzmat Ewa postrzega Najwyższego. Jesteś mocny – Bóg jest wielki, jesteś mięczakiem – taki też jest Bóg. Bo podstawowym obowiązkiem każdego mężczyzny jest być świadkiem Chrystusa… czy antyświadkiem?

Jakość działania miarą sukcesu

Jesteś gotów, Adamie, żeby odsądzić mnie od czci i wiary, bo popełniam herezję? Jeśli tak, to najprawdopodobniej krytykowanie jest ostatnio tym, co Ci najlepiej wychodzi. Gratuluję i życzę dalszych sukcesów, w myśl zasady: jakie działanie, taki sukces. Nie jestem samobójcą, który wszystko wie najlepiej, ani tym bardziej zbawicielem. Wszystko, co dotyczy Boga, a o czym pisałem dotąd i będę pisał później, oparte jest na słowach wielu kaznodziejów, których nazwisk nie będę przywoływał, bo nie wiem, czy sobie tego życzą. Natomiast nazwiska, które się tutaj pojawiają, podaję z obowiązku bibliograficznego. Po pierwsze nie chcę być posądzony o plagiat, a przy okazji jest to swego rodzaju reklama ich dzieł. Od jakiegoś czasu bardzo wnikliwie wsłuchuję się też w to, co dociera do mnie z ambony i wyłapuję ciekawsze wątki. Weryfikuję je później ze swymi doświadczeniami, a co wartościowsze staram się wprowadzać w życie. Możesz mi wierzyć lub nie, ale dzięki temu zaczynam stawać na nogi. To, o czym będę pisał dalej, jest oparte na moich doświadczeniach. Nie wiem, czy zauważyłeś, ale jeśli poruszam jakiś temat, to negatywy służą mi tylko do ukazania błędów, a zdecydowany akcent stawiam na pozytywy. Za tymi drugimi tęskni każdy z nas, nawet jeśli się do tego nie przyznaje. Ale regułą jest też to, że w życiu większości z nas dominują negatywy. Dlatego jest, jak jest, a ci, którym to jest na rękę, utwierdzają nas w tym, że nie da się z tym nic zrobić. Mnie się to nie podoba i będę próbował to zmienić. Z Tobą lub bez Ciebie.

Adam Dżendermen