Genderowcy przypuścili frontalny atak na Kościół, bo
jest to jedyna ostoja wartości. Oni zdają sobie z tego sprawę, więc będą to
robić nadal (dopóki im na to pozwolimy). Pożałowania godne natomiast jest to,
że niektórzy członkowie Kościoła im w tym pomagają. Zwróć uwagę, Adamie, że
kryzys męskości idzie w parze z kryzysem Kościoła. Działa tutaj podobny
mechanizm, jak w przypadku krytykantów Polski. Ani jedno, ani drugie, to nie
jest żaden sztuczny twór, tylko społeczność – ludzie – Ty i ja! Przez wieki
popełniano w nim błędy, ale czy to znaczy, że Kościół jest zły lub jeszcze
ciekawiej – popełnia te błędy za nas? Bzdura, jest to wspaniała instytucja, czego
najlepszym dowodem jest fakt, że przetrwała tyle wieków. Ale, jak wspomniałem
wcześniej, jego elementami są ludzie, a ci już są omylni. To ich zachłanność,
interesowność, ignorancja czy zaniechanie są powodem ataków przeciwników Kościoła.
Być może ja czy Ty też stanęlibyśmy po ich stronie i pomstowali na naszą Matkę,
której tak wiele zawdzięczamy, gdybyśmy mieli w tym interes. Niestety,
niektórzy robią to „bezinteresownie”. To jest największe upokorzenie
współczesnego Kościoła. Nie chcę Cię martwić, Adamie, ale to Ty jesteś jednym z
podstawowych ogniw Kościoła. Jak mówi Fabian Błaszkiewicz, to przez Twój
pryzmat Ewa postrzega Najwyższego. Jesteś mocny – Bóg jest wielki, jesteś
mięczakiem – taki też jest Bóg. Bo podstawowym obowiązkiem każdego mężczyzny
jest być świadkiem Chrystusa… czy antyświadkiem?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz