wtorek, 3 czerwca 2014

Diagnoza II

Aby obraz był pełny trzeba jeszcze kilku słów wyjaśnienia. Problem kryzysu męskości, a co za tym idzie rodziny, spędzał mi sen z oczu przez wiele miesięcy, a może i lat. Zastanawiałem się, czy tak musi być i czy nie da się z tym nic zrobić. I zastanawiałbym się pewnie jeszcze długo, gdyby na światło dzienne nie wypłynęło gender. Paradoksalnie jego propagatorzy swoją nachalnością otworzyli mi oczy. Uświadomiłem sobie, że to oni pomogli mnie i Tobie zachorować na raka, a teraz tylko wystawili diagnozę: "Jesteś chory, ale się tym nie przejmuj, my nad wszystkim czuwamy. Jeszcze chwilę, a będziesz gotowy. Pozwól nam tylko działać dalej, a my już się wszystkim zajmiemy". Zdałem sobie sprawę, że ja, Ty i wielu naszych kolegów jesteśmy dżendermenami, a nasze panie - dżenderkami. To jest diagnoza, a przed nami jeszcze kuracja - dodżenderowienie i produkcja małych dżenderków. Czy pozwolimy na to? Ja nie! Tylko, że sam niewiele zdziałam, dlatego uruchomiłem tego bloga. Przeciwieństwem dżendermena jest dżentelmen i to jest droga, na którą wszedłem, od kiedy uświadomiłem sobie, że tak można. Poprowadzę Cię nią Adamie, ale tylko wtedy, jeśli Ty zechcesz. Przede mną i moją teorią będzie Cię jednak "bronić" ideologia gender.
Na koniec małe wyjaśnienie. W kolejnych wpisach termin gender będę stosował opisując szerzących tę ideologię,  natomiast dżender - opisując nas - skażonych nią od dawna. Przy czym słowa dżender i skażony uważam za synonimy.
Adam Dżendermen
   











Brak komentarzy:

Prześlij komentarz