wtorek, 5 sierpnia 2014

Droga na skróty



Jeżeli chodzisz ze spuszczoną głową i ledwo powłóczysz nogami, to jak odbierają Cię ci, którzy Cię obserwują? Przyciągniesz taką postawą kogoś do Kościoła? Powiedzą: „Tak, to jest człowiek Chrystusa, będę go naśladował!?” Bzdura. Dlatego naszym żonom, dzieciom i innym obserwatorom trudno uwierzyć, że taki Bóg, jakiego my reprezentujemy, jest Bogiem wspaniałym. Tym samym zamiast przyciągać ich do Kościoła, sprawiamy, że się od niego oddalają. 
Gdybyś od razu dostał wszystko, o czym sobie tylko zamarzysz, potrafiłbyś to docenić? Posłużę się tutaj współczesnym przykładem. Jeżeli ktoś ubierze na siebie koszulkę z napisem Lewandowski, to znaczy, że stał się wielkim piłkarzem? Niektórym niestety tak się wydaje. Tymczasem to może być zaledwie pierwszy krok w tym kierunku. Jeżeli zrobi też drugi, trzeci i kolejne, wyleje tyle samo potu, co ten sportowiec, być może kiedyś będzie mógł powiedzieć: „Jestem  od niego lepszy”. Nie ma drogi na skróty, a żeby w jakiejś dziedzinie być najlepszym, trzeba mieć też talent.
Jeżeli w twoim życiu pojawia się jakiś problem, to się nad nim pastwisz, czy szukasz rozwiązania? Rozwiązania szukasz w chaosie czy w ciszy? Szukasz go raz, dwa, czy do skutku? Wielu z nas szuka pracy. Jeden rozsyła CV, chodzi od firmy do firmy i, mimo że nie widać efektów jego działania, nie poddaje się. Drugi próbuje, ale wszędzie widzi pułapki: „Podjąłbym tę pracę, ale… to za duża odpowiedzialność.., za mało płacą..., słyszałem, że pracodawca...” itd. Jeszcze inny siedzi przed włączonym komputerem i robi „dobre” wrażenie. Przegląda strony z ogłoszeniami tylko wtedy, gdy inni go obserwują. Który z nich ma największą szansę na znalezienie pracy? Tak samo jest z naszą wiarą.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz