piątek, 25 lipca 2014

Przepis na mężczyznę

Na jednym z portali internetowych zamieszczony został „przepis na mężczyznę z klasą”. Podstawowym kryterium jest uznanie w kręgach towarzyskich i zawodowych. Wystarczy, że będziesz się należycie zachowywał i miał nienaganny strój (musisz wiedzieć, gdzie, kiedy i jak się ubrać) i gotowe, będziesz mógł zjednywać sobie przyjaciół. Brakuje mi tu tylko tego, że powinieneś też mówić tylko to, czego od ciebie oczekują, a miłość wzajemna będzie dozgonna. Czy nie kojarzy Ci się to z czymś, co już przerabialiśmy? Oczywiście że strój i zachowanie mają ogromne znaczenie, ale nie dlatego, żeby zdobyć czyjeś uznanie, tylko aby godnie reprezentować rodzinę czy jakąś grupę społeczną na zewnątrz. Druga rzecz to umiejętność obrony swoich przekonań. W atmosferze kulturalnej konwersacji, z otwartością na kompromis, dzięki której można zbudować coś sensownego, ale nie za wszelką cenę. Żeby mówić o mężczyźnie z klasą, należałoby zastosować warunki laboratoryjne. Tzn. ustalić kim jest mężczyzna, a później zastanowić się, ile go pozostało we współczesnym świecie. Bo jeżeli zestawimy nawet najpełniejsze zasady savoir vivre’u z dzisiejszym produktem mężczyzno podobnym, to one nie mają szans zadziałać. Tutaj zachodzi jeszcze jedno przekłamanie. Przepis na mężczyznę z klasą zakłada istnienie doskonałości. Zatem jeśli raz się z tego układu wyłamiesz (co jest nieuniknione), automatycznie się z niego wykluczasz. Absurd.

Adam Dżendermen

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz