środa, 9 lipca 2014

Polska dżenderyzacja IV



Na jednej z angielskich uczelni pewien wykładowca przeprowadził eksperyment. Wyciągnął spod katedry wielki słój (powiedzmy trzylitrowy) i zaczął wrzucać do niego piłeczki ping-pongowe. Kiedy już naczynie było wypełnione do tego stopnia, że nie dało się nic dołożyć, zapytał studentów, czy słój jest pełny. Gdy oni się z nim zgodzili, zaczął wsypywać do środka małe kamyki. Zmieściło się ich dosyć dużo i znów wydawało się, że naczynie jest pełne. Wtedy kamyki zasypał piaskiem, który szczelnie wypełnił wszystkie wolne przestrzenie. Studenci stwierdzili, że teraz słój już na pewno jest pełny. Okazało się, że zmieściły się tam jeszcze dwa piwa. Kiedy zdumieni studenci dopytywali jaki sens ma ten eksperyment, wykładowca wytłumaczył im, o co chodzi. W skrócie można powiedzieć, że piłeczki to ważni dla nas ludzie, a wszystko pozostałe to rzeczy lub sprawy, które nas od nich odciągają. Konkluzja wykładowcy była taka, że mimo zabiegania, zawsze znajdzie się czas i miejsce na to, żeby wypić piwo z przyjacielem. Ta historia jest bardzo pouczająca, ale niepełna. Zainspirowała mnie jednak do tego, żeby ją sparafrazować.                          Według mnie piłeczki ping-pongowe to nasi najbliżsi (rodzina, przyjaciele). Kamyki, to rzeczy niezbędne do codziennego życia. Zauważ Adamie, że one całkiem nie przesłaniają najważniejszych osób (chyba, że zaczniemy gromadzić rzeczy niepotrzebne). Piasek natomiast zakrywa i piłeczki i kamienie. To są rzeczy, bez których moglibyśmy się obejść, ale, wkręceni przez cywilizację, nie potrafimy. Dla wielu z nas jest to telewizja, Internet czy telefon komórkowy, ale uciec od bliskich można na wiele sposobów. Na koniec, zamiast piwa, do słoja wlałbym wodę. Mogą to być słowa albo gesty, którymi ranimy rodzinę, zatapiając całkowicie resztkę pozytywnych relacji.                                                          Każde dziecko do prawidłowego rozwoju potrzebuje obojga rodziców. Mało tego, takich rodziców, którzy poświęcą mu uwagę, a nie będą dołowali go przez cały czas. Bo w tym, niestety, jesteśmy specjalistami. Pęd nie wiadomo za czym, spowodował, że dzieci stały się albo przedmiotami, dzięki którym chcemy zrealizować nasze niespełnione pragnienia, albo czymś, co przeszkadza nam w rozwinięciu skrzydeł. Bo przecież tyle jeszcze jest do zobaczenia i przeżycia. Stąd wziął się w nas nawyk, żeby wymagać i oczekiwać, ale gdy jest za co pochwalić, nie robimy tego albo robimy to zbyt rzadko. Później dziwimy się, że syn czy córka są tacy niewdzięczni. A gdzie i od kogo mieli się tego nauczyć!?                   Chcesz Adamie zobaczyć więcej skutków dżenderyzmu? Oglądnij na Ipli serial: „Siła wyższa”, tylko 13 odcinków. Naprawdę warto!
Adam Dżendermen

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz