Na jednej z angielskich uczelni pewien wykładowca
przeprowadził eksperyment. Wyciągnął spod katedry wielki słój (powiedzmy
trzylitrowy) i zaczął wrzucać do niego piłeczki ping-pongowe. Kiedy już
naczynie było wypełnione do tego stopnia, że nie dało się nic dołożyć, zapytał
studentów, czy słój jest pełny. Gdy oni się z nim zgodzili, zaczął wsypywać do
środka małe kamyki. Zmieściło się ich dosyć dużo i znów wydawało się, że
naczynie jest pełne. Wtedy kamyki zasypał piaskiem, który szczelnie wypełnił
wszystkie wolne przestrzenie. Studenci stwierdzili, że teraz słój już na pewno
jest pełny. Okazało się, że zmieściły się tam jeszcze dwa piwa. Kiedy zdumieni
studenci dopytywali jaki sens ma ten eksperyment, wykładowca wytłumaczył im, o
co chodzi. W skrócie można powiedzieć, że piłeczki to ważni dla nas ludzie, a
wszystko pozostałe to rzeczy lub sprawy, które nas od nich odciągają. Konkluzja
wykładowcy była taka, że mimo zabiegania, zawsze znajdzie się czas i miejsce na
to, żeby wypić piwo z przyjacielem. Ta historia jest bardzo pouczająca, ale
niepełna. Zainspirowała mnie jednak do tego, żeby ją sparafrazować.
Według mnie piłeczki ping-pongowe to nasi
najbliżsi (rodzina, przyjaciele). Kamyki, to rzeczy niezbędne do codziennego
życia. Zauważ Adamie, że one całkiem nie przesłaniają najważniejszych osób
(chyba, że zaczniemy gromadzić rzeczy niepotrzebne). Piasek natomiast zakrywa i
piłeczki i kamienie. To są rzeczy, bez których moglibyśmy się obejść, ale,
wkręceni przez cywilizację, nie potrafimy. Dla wielu z nas jest to telewizja,
Internet czy telefon komórkowy, ale uciec od bliskich można na wiele sposobów.
Na koniec, zamiast piwa, do słoja wlałbym wodę. Mogą to być słowa albo gesty,
którymi ranimy rodzinę, zatapiając całkowicie resztkę pozytywnych relacji. Każde dziecko do prawidłowego rozwoju
potrzebuje obojga rodziców. Mało tego, takich rodziców, którzy poświęcą mu
uwagę, a nie będą dołowali go przez cały czas. Bo w tym, niestety, jesteśmy
specjalistami. Pęd nie wiadomo za czym, spowodował, że dzieci stały się albo
przedmiotami, dzięki którym chcemy zrealizować nasze niespełnione pragnienia,
albo czymś, co przeszkadza nam w rozwinięciu skrzydeł. Bo przecież tyle jeszcze
jest do zobaczenia i przeżycia. Stąd wziął się w nas nawyk, żeby wymagać i
oczekiwać, ale gdy jest za co pochwalić, nie robimy tego albo robimy to zbyt
rzadko. Później dziwimy się, że syn czy córka są tacy niewdzięczni. A gdzie i
od kogo mieli się tego nauczyć!? Chcesz
Adamie zobaczyć więcej skutków dżenderyzmu? Oglądnij na Ipli serial: „Siła
wyższa”, tylko 13 odcinków. Naprawdę warto!
Adam
Dżendermen
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz