środa, 6 sierpnia 2014

Paradoks wiary

Jakiś czas temu na jednym z portali internetowych opisana została niesamowita historia. Pewien mężczyzna, chcąc zaparkować samochód, rozpoczął manewr cofania. Nie zauważył, że w tym czasie jego córka zaczęła wysiadać. Zanim się zorientował, co się dzieje, usłyszał krzyk swojego dziecka. Okazało się, że przejechał jej po nodze. Jak mógł się czuć w tym momencie, każdy może sobie wyobrazić. Ale nie było czasu na rozczulanie się nad sobą, trzeba było działać. Zawiózł córkę do szpitala, a potem pogrążył się w rozpaczy. Zaczął sobie wyobrażać najgorsze i wyrzucać sobie swoją głupotę. Był tak zdruzgotany, że gotów był ponieść wszelkie konsekwencje swego czynu. Postanowił jednak, że zanim odda się w ręce sprawiedliwości, sprawdzi, na jak srogą karę zasłużył. Kiedy na drugi dzień ochłonął nieco, przyszedł do szpitala, dowiedzieć się, co z córką. Okazało się, że wskutek wypadku dziewczynka odniosła tylko niegroźne obrażenia, ale w trakcie specjalistycznych badań wyszła inna sprawa. Nogę, która uległa obrażeniom, wcześniej zaatakował rak do tego stopnia, że za kilka tygodni guz byłby nieoperacyjny. Wypadek przyczynił się do tego, że został on wykryty w ostatniej chwili i jest szansa na to, że po kuracji dziewczynka będzie mogła chodzić normalnie. PRZYPADEK? A może powinieneś zweryfikować, Adamie kilka spraw? Jak sądzisz, czy ten kierowca wcześniej był dobrym ojcem? A po wypadku coś się zmieniło? Czy musi się stać coś niespodziewanego, żebyś naprawdę zaczął kochać swoje dzieci? 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz